List profesora Tadeusza Koszarowskiego
do doktora Wiktora Chmielarczyka
Warszawa, 19 lutego 2002 r.
Szanowny Panie Doktorze, Drogi Kolego!
Z prawdziwym zainteresowaniem i szczerą satysfakcją przeczytałem tak uprzejmie podarowaną mi Książeczkę pańskiego autorstwa "Słowo, które leczy". Cieszy mnie, że w zespole Centrum Onkologii są Koledzy, którzy w medycynie znajdują coś więcej niż mniej lub więcej nieprzyjemne rzemiosło, pozwalające zarobić na życie. Według mojego pojęcia medycyna pozbawiona elementów idealistycznych, nawet jakoś metafizycznych, jest czymś banalnym, reperowaniem kompletu narządów (wg zwulgaryzowanych poglądów Virchowa), takiego worka z "podrobami i kiszkami". Pana myśli wskazują, że jednak wśród nas są Koledzy, którzy czują pojęcie tzw. "logos". To greckie pojęcie (mam wykształcenie filologiczne) znaczy coś więcej niż polskie "słowo" -- to częściowo myśl, zrozumienie i jeszcze więcej -- właśnie "pojęcie". To wymagałoby dalszego rozwinięcia, to greckie "logos" nie tłumaczy się poprostu na łacińskie "verbum" - tu już się wycofuję, żeby nie popaść w mętniactwo. Jeszcze raz dziękuję i proszę wybaczyć, że piszę na tak nieeleganckim papierze, ale to z powodów wzrokowych, niestety.
Łączę słowa prawdziwego szacunku i koleżeńskiej przyjaźni
Tadeusz Koszarowski
Piękny list od nestora polskiej onkologii jest dla nas wyróżnieniem. Mówimy nas, albowiem redaktorzy tej witryny byli sprawcami wspomnianej książki: Wiktor Chmielarczyk -- autor, Andrzej Pruszyński -- wydawca. List pana Profesora Tadeusza Koszarowskiego jest dla nas jednym z elementów, który motywuje nas do pracy w kierunku budowania onkologii teoretycznej.
Oryginał powyższego Listu można obejrzeć tutaj (76 kB)